Guenh - 2011-06-30 11:56:43

Co by nie robić zbyt dużej ilości Offtopów, udostępniam miejsce na swobodne pojeżdżanie po wszystkich kiepskich książkach czy filmach.
Odnośnie Zmierzchu, dodam tylko, że mój kolega płci męskiej lat 22 uwielbia całość pracy pani Meyer. Czytał książkę po parę razy, film oglądał z kilkanaście - więc pomyślałam, że to musi być coś fajnego. Zabrałam się za pierwszy tom w Empiku, ale nie zdzierżyłam pierwszej strony. Tak samo z filmem - oglądałam go na "przewijaniu" bo na nic ciekawego się nie zapowiadało. Powiem wam tylko, że bez dżwięku i na przyśpieszeniu film ten jest o grupie upośledzonych nastolatków, którzy porozumiewają się za pomocą rozchylonych ust i skrzywionych brwi.

Meitsa - 2011-06-30 13:09:38

Ja tam kocham wszystko co jest związane z wampirami i chętnie sięgałam po różne pozycje. Niestety po wydaniu Zmierzchu rynek został zalany masą książek o wampirach, po których aż zęby zgrzytają. Ubolewam nad tym, że twórczość pani Mayer przyczyniła się do tego, że ludzie przestali doceniać to co wartościowe. Koleżanka mojej przyjaciółki była tak zafascynowana Zmierzchem, że napisała własną książkę i ją wydała. Oczywiście mamy wampira w roli głównej i miłość do śmiertelniczki. Z jednej strony chciałabym to przeczytać, z drugiej boję się, że to będzie tylko kolejna kopia kopii kopii i skończy się tym, że wyleje dziewczynie kubeł zimnej wody...
Jest dla mnie przerażające, że moje znajome czytające książki od święta (a tym bardziej jakiś horror czy fantasy) zachwycają się Zmierzchem, że to bardzo dobra książka, kochają wampiry itp. Mnie jedynie co pozostaje to facepalm. Ta książka jest dobra tylko i wyłącznie pod jednym kątek - komercyjnym. Będę przynajmniej pamiętać na przyszłość żeby napisać jakieś płytkie i chwytliwe dzieło gdy zabraknie mi gotówki na starość.
A może stworzyły własny bestseller? Żyła złota!

Socki - 2011-06-30 13:36:06

Też już miałam taki plan. Wystarczy dwójka nie koniecznie ludzi, którzy nie mogą być ze sobą ale się kochają. Anioł i diabeł? Jakby to rozpropagować nawet i takie coś by przeszło ;/

Co do Zmierzchu... moja pierwsza reakcja była następująca:
A bajeczka dla zakompleksionych dziewczynek. Nikt tego nie przeczyta. No bo Bella jest jakimś totalnym paszczakiem a Edzio niby taki super. No to wiadomo, że każdy paszczak po to sięgnie, żeby się dowartościować. Miałam o tym całą notkę a blogu XD Anyway, musicie sobie wyobrazić moje przerażenie kiedy mój chłopak powiedział, że nawet mu się podoba ten Zmierzch. Myślałam, że skoczę z mostu !!! To jakaś zaraza jest no ! Zakrada się, niezauważona i atakuje w najmniej oczekiwanym momencie.

Fabuła... jaka fabuła?
i to całe dochodzenie. Jest zimny, ma kły, nie lubi zapachu krwi ...OMG może to boa dusiciel ?!

Meitsa - 2011-06-30 13:42:36

Nie czytałam, nie oglądałam. Nie mam zamiaru. Jeszcze zanim zaczął się ten cały boom wystarczyło mi, że w Empiku przeczytałam krótki opis książki na okładce i odłożyłam ją. Kusi mnie jednak żeby obejrzeć film, aby lepiej poznać wroga i... obejrzeć parodię. Widział ją ktoś?

Kamena - 2011-06-30 13:43:39

Święte słowa Meitsa!:) A co to poprzedniego posto Charatki w którym wspominała scene w której Edzio mówi Belli ,że obserwuje ją często kiedy śpi to przypomniało mi się  jak w jednym z odcinków "Supernatural" głowni bohaterowie byli na tropie wampirów i trafili do pokoju pewnej nastolatki by znaleźć jakiś trop. No i w pokoju tej nastolatki było pełno plakatów niby na wzór Zmierzchu i ksiązki. Chłopaków zaciekawiła właśnie jedna z tych ksiązek (nazwali ją jakoś inaczej ,ale jasne było ,że chodzi o zmierzch) no i właśnie wtedy przeczytali ten fragment o którym mówiła Charat i zaczeli pojazd, że to jest jakieś chore i że jak można coś takiego płytkiego czytać.

Swoją drogą to polecam ten serial, a jak ktos woli to jest nawet w wersji animowanej, bowiem stał się tak popularny ,że w końcu zaczeli wydawać na jego podstawie anime :) Noo i tam to dopiero są ciacha a nie to co Pattison <blee>.

Socki - 2011-06-30 16:00:40

Socki się bierze za Supernatural !

No pewnie zaniedba Klucza... ale kit z tym XD

Meitsa - 2011-06-30 16:05:27

A co to są te "Pamiętniki wampirów"? Bo też jakoś niechętnie na to patrze

Kamena - 2011-07-01 01:54:10

Socki na rzecz supernaturala będe w stanie wybaczyć zaniedbanie Klucza. głowni bohaterowie- bracia są miooodzio a ja szczególnie zapatrzona jestem w Deana, facet sex bomba i anioł w jednym - istne marzenie  ( Sorry ale mam bzika na jego punkcie- huh dobrze,że mój facet nie czyta naszego forum ;P)

Meitsa od czasu Zmierzchu, temat wampirów omijam szerokim łukiem. Widziałam za to ostatnio w biedronce ksiązki o tej samej nazwie co wskazuje na to ,że serial jest na ich podstawie. Opis książek był nawet ciekawy, ale jak narazie jestem zabardzo zrażona i jednak nie czułam się przekonana.

Meitsa - 2011-07-02 22:11:07

No ja właśnie tak samo do wszystkiego teraz podchodzę :/ Chyba poczekam aż skończy się boom na wampiry i potem będę sobie oddzielać ziarna od plew :P

A co myślicie o Harrym Potterze? W końcu to też bestseller na skalę światową. Nigdy nie czytałam go, oglądałam tylko filmy. Oglądało się przyjemnie. Zakładam, że książka jest lepiej pisana od Zmierzchu, ale chciałabym znać wasze zdanie na temat porównania tych dwóch książek

Kamena - 2011-07-03 01:35:30

Jak już mówiłam zmierchu nie czytałam ,ale i bez tego odrazu mogę powiedzieć ,że to są książki nie do porównania! H.Pottera przeczytałam 6 części (oprócz ostatniej co mnie zresztą dręczy bo już pierwszą część filmu na podstawie tej czesci obejrzałam...) Mi się bardzo ta seria podoba. Ma wciągającą fabułę i rozwija wyobraźnie :) Momentami wprowadza ciekawe zagwozdki dla czytelnika co zachęca do dalszego wczytywania się.

Socki - 2011-07-03 13:19:23

HP to moje dzieciństwo :)  Może nie jest to arcydzieło ale... pierwsze trzy części to majstersztyk. Kolejne, trochę gorsze ale co tam :) Mam ogromny sentyment do całej serii i uważam, że to wspaniała lektura... nie tylko dla dzieci :D


Jako dziecko kochałam jeszcze Opowieści z Narnii( swoją drogą bardzo faje filmy), Złoty kompas i wszystkie książki Astrid Lindgren.

No i miałam niezłą fazę na LOTR. Przeszło mi kiedy zobaczyłam filmy... niby są spoko ale wyobraźnia to wyobraźnia.

A potem na Lema- aaaa najlepsze space opery pod słońcem ^^

I nigdy nie podobał mi się Wiedźmin. Dla mnie to myśli chłopka roztropka okraszone przeciętną fabułą fantasy. Ale czyta się zacnie- bez wysiłku.

Podsumowując. HARRY POTTER rulezzzzzz :D

urwena - 2011-07-03 19:23:53

HP pewnie że warto. Przeczytałam wszystkie, nie jest to może lektura wyskoich lotów- w końcu z założenia miały być to książki dla dzieciaków, ale bardzo wciągające. Dla mnie najlepsze części to druga i czwarta... Heh, pamiętam jak rodzice na mnie krzyczeli że zamiast zrobić coś konkretnego w domu to tylko czytam :D
Władcę pierścieni też oczywiście czytałam, przed nim Hobbita (choć wtedy to chyba była moja lektura), później też Niedokończone opowieści i Silmarillion. Tolkien miał głowę żeby wymyślić ten świat, języki...

Meitsa - 2011-07-03 22:51:49

W takim razie HP słusznie zyskał miano bestsellera :)
Wiedźmina ubóstwiam! Myślałam, że jest to kolejna przereklamowana książka, ale myliłam się. Facet dobrze pisze, może za dużo wojen i polityki, ale faceci już tak piszą i najwyżej dopatruję się tutaj konfliktu płci w odbiorze :P

Charat - 2011-07-05 08:54:02

Na Zmierzch to ja mogę narzekac kilometrami. Ale najpierw mnie trzeba sprowokować. To ma miliony nieścisłości i rzeszę wrednych fanek. A ja bardzo lubię takie wredne fanki usadzać na miejscu.
Jednak mam w sobie coś ze skorpiona ^,^

Widzę, że zeszło na książki.
HP - przeczytałam, żeby wiedzieć o co kaman. W manię nie wpadłam, ale czytało się przyjemnie. No i seria ma bardzo, BARDZO kreatywny fandom: od fikowców, rysujących arty i doujinshi, po Potter Puppet Pals i fanowską muzykę. Seria doczekała się nawet dwóch (czy może nawet już trzech?) fanowskich musicali. Które to niżej podpisana ceni sobie wyżej niż oryginał, ale cisza.
Filmy to osobny rozdział.
Moje dwie psiapsióły mają manię na temat HP yaoi, Alana Rickmana i w ogóle. Więc pewnie i tak wyląduję na premierze.


Wiedźmin - książki są świetne. W moim odczuciu. Chociaż czytałam je dawno. Ale generalnie byłam dumna, że coś takiego wyszło spod klawiatury polskiego autora.
W gry nie grałam, ale wyglądają bardzo zachęcająco.
Film... szkoda gadać.

LOTR - najbardziej z LOTRa podobał mi się Silmarillion właśnie. Ale ekranizacja wielce zacna. Chyba tylko ja zauważyłam, że Saruman ma fajne buty... (PRzefantastyczne, białe glany - widać je świetnie w jednej scenie w Dwóch Wieżach, kiedy to Sarek wisi głową w dół XD)

Terry Pratchett - i zaczynam się rozpuszczać. Zamknijcie mnie, zanim zacznę go wychwalać. Bo mogę godzinami.

Meitsa - 2011-07-05 10:00:35

O, powiedz coś o Terrym Pratchettcie!

A co myślicie o Kronikach Wampirów Anny Rice? Bo ja mam mieszane odczucia :/  Jak dla mnie nuda, nuda i jeszcze raz nuda (czytałam Wywiad z Wampirem i jestem w trakcie Wampira Lestata, a ponoć czym dalej tym gorzej). Fakt, jest inne spojrzenie na wampiry, ale męczyłam się niemiłosiernie czytając to, autorka ma jak dla mnie toporny styl pisania. I jakoś odpychają mnie te relacje męsko-męskie XD

Socki - 2011-07-05 11:51:06

Ja co do fantastyki mam mieszane uczucia. Generalnie nawet nie uznaje się tego za literaturę. Ale nie ukrywam, że w wolnym czasie lubię  Pratchetta właśnie, i Gaimana (którego Pratchett wypromował) i Grzędowicza zniosę ... może Wolskiego. Lem- ale Lem to klasa i jest o parę poziomów wyżej, więc o nim teraz nie będę pisała. Co do Wiedźmina... eee... mam miłe wspomnienia z dzieciństwa ale żeby to była dobra praca to nie powiem. Jest ciekawe, wciągające ale książka, jako książka jest słaba. Nie wiem czy zostanę dobrze zrozumiana ale... historia o Wiedźminie jest super...sposób w jaki została przedstawiona, trochę mniej.


Anny Rice rzeczywiście jest słaba i pod względem treści, i pod względem warsztatu.

A pamiętacie taką książkę Eragon? To był dopiero żal ...

Meitsa - 2011-07-05 12:00:33

Dlaczego fantastyki nie uznajesz za literaturę? O_o
Eragona to jakiś dzieciak napisał jak się nie mylę? Jakoś nie chciałam tego ruszać, już same okładki mnie zniechęcały.
Do Lema mam uraz, bo fragment Przygód pilota Pirxa był lekturą i była to dla mnie najstraszniejsza ksiażka w życiu, nie sięgnę po Lema i koniec :(
A Kossakowska?

Socki - 2011-07-05 12:32:16

Oj po za siewcami Kossakowska nie napisała nic dobrego.
I to nie ja nie uznaję fantastyki za literaturę piękną tylko ona po prostu nie jest literaturą piękną. Nie ja to ustaliłam ^^

Charat - 2011-07-05 18:08:52

Hmm, ale ja nic w sumie nie mam do przekazania oprócz ogolnego zachwytu na temat Pratchetta. Gaimana też lubię. A także wspólne dziecko tych dwóch "Dobry Omen".

Ok, Anne Rice... powiem szczerze, mnie nie zachwyca jej wampirza twórczość. Może dlatego, że przygodę z nią zaczęłam od trylogii o Różyczce (taki w zasadzie hentai, yuri, yaoi... Śpiąca Królewna dla dorosłych) i wampiry w jej wykonaniu mnie rozczarowały.
I jakoś tych wątków męsko-męskich nie zauważyłam, nie licząc  oczywiście "On ma taka apetyczną szyję, ale obiecałem sobie nic więcej nie jeść. Ooo, ale on ma taka apetyczną szyję, no trudno *chaps* Om nom nom... Oooo, co ja zrobiłem, miałem tego nie robić. Już więcej tego nie zrobię. O, hej, ależ ona ma apetyczną szyję, ale obiecałem sobie..." etc. Dla mnie to nie romans.

Gaimana własnie lubię za to, że się nie boi nawiązywać do tematu facet z facetem. Ale też tego nie gloryfikuje ani jakoś specjalnie od tego nie ucieka. W ogóle, od seksu. Ot, coś, co się w zyciu dzieje. Jak wstawanie rano, golenie, chodzenie po zakupy. Skoro się dzieje, to można o tym pisać.
Tak samo przed natnaturalnym nie ucieka i opisuje to tak, jak coś, co istnieje zawsze. Tylko obok. Ludzie mają tendencję do ignorowania oczywistego.
Uwielbiam "Dymy i lustra".

Pratchett... Nie wiem. Nie wiem jak wyrazić moje uwielbienie do tego pana. Wykreować taki świat i jeszcze sprawić, żeby czytelnik się uśmiechał. Żeby tekst sam zostawał w głowie a styl zostawał w głowie na pewien czas, po odłożeniu książki na półkę... To jest talent.
Ja wiem, że ludzie się rozpływają nad panią Rowling, że stworzyła bardzo rozbudowany świat w swoich siedmiu tomach, że postacie, że szczegóły itd. A jednak zawsze, gdyby ktoś mnie zapytał o świat mistrzowsko wykreowany, od postaci, historii, kosmosu po nazwy i maleńkie detale - niezmiennie odparłabym "Pratchett". Pratchett, Pratchett i jeszcze raz Terry.

A wiesz co Socki... nie wiem, kto to ustalił, ale wydaje mi się, że to się już z lekka zdewaluowało. Chociaż, co ja tam wiem, nie jestem ekspertem.
Ok, to może osobny temat o książkach? Bo tu miałyśmy najeżdżać na Zmierzchy i nie tylko a robimy coś zupełnie innego.

Socki - 2011-07-05 21:55:43

Możemy tutaj.

Wiesz Charat. Najpierw zaznaczę, że nie są to moje pomysły a teraz wytłumaczę o co chodzi.

Z fantastyką jest ten problem, że poza nielicznymi pisarzami ( Tolkien) nie ma nikogo kto by używał dobrego języka. A jeżeli są to jest ich zbyt niewielu i nie poruszają odpowiednich tematów... przez co rozumiane jest spełnienie w pewien sposób zasady docere, delectare, movere. Jak już nie docere( uczy) a zostanie tylko porusza i zachwyca to niestety nie jest to dzieło w 100% dobre. Nawet jak jest przyjemne, fajne a autor ma genialne pomysły. A jak autor spełni wymogi "poważnej literatury" np. Orwell, nagle przestaje być pisarzem fantasy. Fantastyka może być tylko elementem literatury... no sama nie wiem jak to wytłumaczyć, bo bardzo lubię fantastykę ale rozumiem też punkt widzenia literaturoznawców. To tak jakbyś postawiła Shreka obok Pianisty i próbowała udowodnić, że to to samo. No, to i to jest dobrym kinem ale nie przyszłoby ci do głowy jakiekolwiek porównanie. No "Piąty elefant" to nie "Germinal".

Ja do fantastyki mam bardzo pozytywny stosunek ale nie postawiłabym jej na półce obok książek Pamuka :) I żeby nie było... dla mnie to literatura jak każda inna. Po prostu dzieje się w innych światach. Staram się oczywiście rozumieć tych, którzy fantastyki nie lubią ale bez przesady... czy wszystko musi być do bólu realne i prawdziwe ?

Charat - 2011-07-06 12:04:02

Nie, no spoko. Nie obrażam się przecież na klasyfikację. Zwyczajnie jej nie stosuję XD

urwena - 2011-07-06 12:14:06

To nie jest chyba złe podejście. Jednak chyba podobnie jak Charat klasyfikacja nie jest dla mnie. Dla mnie książka ma być rozrywką przede wszystkim, tak jak filmy, muzyka, jeśli uczy do tego to wspaniale, jeśli nie trudno. Dla mnie nie muszą zostać spełnione klasyczne zasady, w końcu mamy XXI wiek. Jest wiele możliwości i możemy sobie wybrać to co nam najbardziej odpowiada. To rzecz gustu, jeśli ktoś lubi kicz, niech tak będzie... Ja przetrawiłam Zmierzch, lubię książki Anne Rice (choć fakt kobieta nie potrafi rozkręcić akcji), do Lema się zraziłam po Pirxie, ale uwielbiam też Dostojewskiego, Bułhakowa i czasami nawet poezję.
Fakt stawianie tych książek na równi nie jest dobrym pomysłem, toteż tak nie robię. Ale nie będę się trzymać zasad które dla mnie nie mają zastosowania- dla mnie samej ważniejsza jest moja własna subiektywna ocena, a niekoniecznie to co rzesza krytytków uzna za kulturę wyższą lub nie.
A co do Pratchetta ciągle się przymierzam... I nie wiem od jakiej książki zacząć.

Meitsa - 2011-07-06 19:34:38

Też uważam, że nie ma sensu zakładać nowego tematu, bo wiadomo, że tam gdzie będziemy coś mieszać z błotem automatycznie będziemy coś wychwalać dla porównania.
Co to klasyfikacji, też jej nie stosuję ^^ Książki traktuję jako rozrywkę i ucztę dla umysłu. Widzę, że nie tylko ja mam uraz do Anny Rice i Pilota Pirxa XD

urwena - 2011-07-06 20:09:50

Do Anny Rice nie mam urazu- lubię jej książki, tylko smęci akcją, ja lubię jak się coś dzieje... Co do Pirxa... ech, nie wiem może inne książki są lepsze, mnie zniechęcił techniczny bełkot, bo ja się na technice nie znam i chętnie pomijam te fragmenty. Do dziś pamiętam fragment jak Pirx na teście walczył z plamką na monitorze... Uh, koszmar... Tyle stron czytać, żeby na końcu się okazało ze to nie ufole, tylko sprzęt się spier... znaczy zepsuł -_-

Meitsa - 2011-07-06 20:13:08

Kiedyś też nienawidziłam tego technicznego bełkotu, ale teraz jest inaczej. Przykład, piszemy teraz z Socki fanfika w kosmosie i z iskierkami w oczach zbieram informacje o kosmicznych technologiach lol. Może powinnam przeczytać tego Pirxa...? Ale uraz pozostał XD

urwena - 2011-07-06 20:31:04

Możliwe, mnie się podobał fik, chyba Miju, gdzie akcja była w kosmosie. W moim odczuciu był znakomity.
Zatem chyba chodzi o to, żeby nie przedobrzyć... Za dużo tłumaczeń co do czego służy przeciętnego czytelnika zniechęca, a ja takim antytechnicznym osobnikiem jestem, choć ostatnimi czasy dużo zaczynam rozumieć, np. jak pracuje silnik samochodu. Ale uczę się tego mimowolnie, jak mi to ktoś tłucze do głowy w książce to mam awersję.

Charat - 2011-07-07 09:15:00

Urwenuś - jeśli chodzi o Pratchetta to zacznij od której chcesz. Ja zaczęłam przypadkowo od Blasku Fantastycznego. Pewnie, jest tam jakas kolejność, ale czytanie "na wyrywki" poszczególnych tomów nie umniejsza zabawy.

A Zmierzch jest zły. Zły, rasistowski, promujący pedofilię i sprowadzający kobiety do postaci dodatku do mężczyzny. I zwyczajnie nudny.

Miko-chan - 2011-07-08 22:12:18

Nie wiem co wy macie do Zmierzchu, u mnie stoi cały komplecik na półce (ładnie zostały wydane, więc się ładnie prezentuje), przecież to jest świetna komedia. Czytając to normalnie momentami płakałam ze śmiechu. Do tej książki trzeba mieć po prostu odpowiednie podejście XD
Za to filmy są tragiczne, aktorzy grają jakby połknęli długie drągi od szczotek i to jest tak żałosne, że nawet nie śmieszne (a tylko po to to cudo obejrzałam).
Ogólnie dla mnie to jest doskonały odmóżdżacz.

Co zaś się tyczy fantastyki w ogólności, a fantasy w szczególności, to kiedyś słyszałam, takie prawdziwe do bólu stwierdzenie, że tym gatunkiem zajmują się osoby, które nie posiadają zbyt dużej wiedzy na jakiś konkretny temat, by móc o nim pisać. W końcu do fantasy wystaczy bójna wyobraźnia.
I dlatego ja piszę fantasy, bo głupia i niedouczona jestem XD

Meitsa - 2011-07-19 17:47:34

Z teorią na temat fantasy to nawet ciekawe stwierdzenie. Nie przeczę, bo mogę się pod nim podpisać XD Fantasy jest dobrym miejscem to przemycenia wszystkiego co chcemy i nie musimy opierać się na prawdzie :) Może i jest to gatunek dla ludzi ubogich w wiedzę, ale jednocześnie jakie wspaniałe dzieła powstają :D

Zmierzch jako komedia? Hm... Jak mam zły dzień to tylko bym się irytowała podczas czytania i w końcu książka wylądowałaby za oknem albo w piecu XD

Charat - 2011-08-01 08:13:37

Wiesz, dla mnie właśnie Zmierzchowe filmy to właśnie dobre komedie. bo można oglądać w grupie i rzucać wrednymi komentarzami.
Książki... heh, mam tendencję do dopatrywania się szczegółów. I przeraża mnie chociażby rasizm, gloryfikacja pedofilii, i przedmiotowe traktowanie kobiet w tejże serii. A także uporczywe nazywanie tego sagą, chociaż nie spełnia toto żadnych kryteriów, jakie powinna saga zawierać.

No i inna sprawa, że fanki Edzia Diskokulina są nieznośne. Ale to inna bajka.

Meitsa - 2011-08-09 13:59:12

Miałam ostatnio przyjemność przebywać pod jednym dachem kilka dni z fankami Zmierzchu. O ile jedna stawiała opory przed moimi argumentami przeciw (a na końcu i tak powiedziała "a ja już sama nie wiem") to druga chętnie włączyła się do dyskusji i w wielu kwestiach przyznała mi rację, ale do Edzia będzie wzdychać nadal :D Swoją drogą to ta dziewczyna, co wydała książkę miłosno-przygodową z wampirem. Widać, że to o czym piszemy to dwa różne bieguny, ale chyba w końcu zapoznam się z jej twórczością, bo z rozmowy wynikało, że oferuje więcej niż pani Mayer.
Btw, śmiesznie się słuchało jak na wszystkie komary mówiło się Edwardy lol

urwena - 2012-06-28 21:17:00

Ostatnio się właśnie nad Zmierzchem zastanawiałam, bo bratanica mojego Pawła namiętnie je czyta (dziewczynka ma 10 lat) i tak sobie myślę, że to może dobrze że dzieciaki może choć w ten sposób oswajają się z przedmiotem nazwanym "książka". Dla nas fabuła i akkcja nie są porywające, są nudne i bez polotu. I sądzę, że doszukujemy się tam ideologii, której nie ma. Dziecko nastoletnie lub kilkuletnie- widzi ckliwą historyjkę miłosną i układ jaki powinien być- miłość, ślub, dziecko. Nie sądzę, żeby ta dziewczynka widziała tam rasizm, pedofilię itd.

Nie bronię Zmierzchu i nie chcę bronić. Wampiry chodzące do szkoły? No, ludzie... Po co się z własnej woli skazywać na całą wieczność w liceum, jak jest wiele ciekawszych rzeczy do roboty.

Charat - 2012-07-01 20:43:18

Wampiry w szkole to motyw, który z moim Chomikiem (to przyjaciółka, nie zwierzak xD) obśmiałyśmy przy okazji lektury którejś z książek Pilipiuka. "Kuzynki" bodajże. Tam też jest wampirzyca, na dodatek uczęszczająca do polskiego gimnazjum. Szczyt masochizmu.

Tak swoją drogą, nie dawałabym dziesięciolatce Zmierzchu do ręki. Zwłaszcza ostatniej części, może się uprzedzić do porodów. Ale wszystko jest dla ludzi, podobno.

urwena - 2012-07-02 21:00:03

Dzieci też trzeba przyzwyczajać z niezbyt przyjemną częścią życia... Zresztą lepiej przeczytać jakąkolwiek książkę z takim opisem niż puścić dziecku TLC i program "Porodówka".
A tak żeby było w miarę w temacie czy natknęłyście się ostatnimi czasy na jakąś niestrawną książkę, program, film?

Charat - 2012-07-02 21:38:06

Niezbyt przyjemna część życia - okej. Dzieci wygryzające się od środka na wolność, łamiące matce żebra i kręgosłup podczas porodu - zdecydowanie nie. Jeśli chodzi o dzieci, bo akurat jak dla mnie to była najfajniejsza scena w cyklu xD

Eeee... przychodzi mi na myśl tylko "Fifty shades of grey", czyli w opublikowany fanfic ze Zmierzchu ze zmienionymi imionami bohaterów. Nie mam nic przeciwko BDSM i taka tematyka mnie nie odstrasza w książkach, ale poraża mnie głęboka schizofrenia i kilka innych chorób psychicznych toczących bohaterów tej trylogii. I fakt, że autorka je wyraźnie gloryfikuje jako zachowania normalne.

Telewizji nie oglądam już od dłuższego czasu, wyjąwszy programy kabaretowe.

urwena - 2012-07-10 17:51:57

A może to jakaś światowa zmowa, żeby kontrolować ludność... Ogłupić społeczność globalną, wychować sobie niewiele myślących ludzików i mieć możliwość kontroli, wyzysku bez obaw że się zbuntują.
Może to dziwne skojarzenia, ale czasami jak czytam coś w necie lub oglądam tv to mam wrażenie, że za wszeklą cenę media chcą zrobić z nas debili.
A co do niestrawnych książek... Dwa ostatnie tomy "Kronik Wampirów". Gupota goni głupotę (seks z duchami, wampirami hermafrodytami, bajecznie bogaty młody supermądry rozpuszcziny paniczyk, Lestat nie-Lestat jest, ale jakby nie on) i język jakby narrator na siłę chciał być "cool" na siłę...

Meitsa - 2012-07-11 19:45:23

Wszystko się spłyciło, bo mało na świecie ludzi lubujących się w kulturze wysokiej. W większości ludzie są prości więc trzeba serwować im coś prostego. Jest popyt jest podaż. Są pieniądze i tylko o to chodzi. A, że ludzie przez to mają spaczony światopogląd? Kogo to obchodzi? :(
Charat, powiedz mi coś więcej to tej książce? Bo ja na razie coś mi się obiło kilka razy o uszy, że kobiety oszalały na jej punkcie i jest pełna seksu. Myślałam, że to typowy erotyczny odmóżdżacz i chciałam zapoznać się bliżej.
Czytam obecnie "W drodze na Hokkaido" i co rozdział to mnie krew zalewa. Książka jest relacją z podróży autostopem pewnego Amerykanina, który jest jednym wielkim uprzedzeniem do Japończyków. Nie wiem po co siedzi w tej Japonii jak tak jej nie lubi. Najbardziej dobił mnie zachęcający opis na okładce zapewniający, że jest to bardzo pouczający tekst. No sorry, ale autor jest dumny z tego, że nie był w żadnym muzeum, bo wg niego są do dupy. W dodatku to my wszyscy nie lubimy muzeów tylko kłamiemy w żywe oczy. Załamać się idzie.

Guenh - 2012-07-11 23:54:21

Ludzie nie byli prości, to kultura masowa ich uprościła. Indywidualne gusta są zbyt drogie, by przeciętny człowiek obracał się wokół kultury wysokiej. Stąd te wszystkie lasujące mózgi Zmierzchy. W empiku nawet jest już dostępna mangowa wersja tego shitu! To jest dopiero spłycenie spłycenia. Istny fenomen.
Tęsknię za latami 90, gdzie nawet przeciętny serial dla nastolatków niósł ze sobą jakiekolwiek przesłanie...*

Odnośnie drogi do czegośtam, to facet zapewne ubóstwia Japonię, ale więcej kasy przynosi mu narzekanie, bo wychwalać nie umi :D

* Guenh "zmierzchu" nigdy w całości nie przeczytała i zastrzega sobie prawa do dalszego egzystowania w błogiej nieświadomości

Charat - 2012-07-12 22:49:43

@Guenh - akurat wersja mangowa jest troszeczkę lepsza niż książki, a to z tego względu, że brak Belli jako narratorki. Tak samo w tym wypadku filmy są ociupinkę lepsze.
Ale zgadzam się, lata 90 i początek XXI wieku były złotym czasem telewizji. I mówię tak nie tylko ze względu na dostępność do anime na kanałach rodzimych czy zagranicznych, ale tez ogólnie na ilość programów, które miały pewien poziom. Często dyskusyjny, ale i tak wyższy, niż obecne.
Przeciętnie, oczywiście. Bo bywają rzadkie wyjątki.

@Mei - już ci zaraz wszystko linkuję.
Generalnie książki nie polecam. Na sieci można znaleźć oryginalnego fanfika ze Zmierzchu. Fanfik ten treścią nie odbiega zbytnio od zawartości przeciętnego Harlequina. Utrzymany jest w konwencji AU, czyli postacie znani z książek Meyer nie są wampirami, tylko zwyczajnymi ludźmi. Autorka fika zamieniła ich nazwiska na inne i wydała całość jako trylogię. Trylogia jest w zasadzie jednym wielkim Harlequinem, ze wszystkimi przywarami, jakie można znaleźć w książkach tego typu; schematy (on: przystojny, mega bogaty, młody, kobieciarz zakochuje się nagle w tej jedynej, ona - biedna zaraz po studiach, urodą zwala z nóg, dziewica co nawet się nie całowała a koncepcję orgazmu trzeba jej tłumaczyć łopatologicznie), brak znajomości anatomii, przesadzone reakcje i tym podobne. Jedynym, co tę książkę wyróżnia spośród tysięcy innych, oprócz istnienia w formie fanfika, jest fakt, że protagonista uwielbia seks sado - maso. I tu też nie należy spodziewać się fajerwerków, biorąc pod uwagę nieścisłości anatomiczne i bardzo uproszczony, wręcz wulgarny język, jakiego użyto do opisów owych scen.

Generalnie nie polecam czytania - tak i w przypadku Zmierzchu autorka skróciła proces edycji do minimum i książka jest pełna błędów, źle skonstruowanych zdań i źle postawionych przecinków. Jeśli ktoś jest wzrokowcem i najlepiej idzie mu uczenie się języka obcego poprzez czytanie, to ZDECYDOWANIE ODRADZAM. Można nabrać złych nawyków.
Istnieje jednak lekarstwo, czyli Sporking. Na jednym z livejournalów, poświęconych Sporkingowi ta seria została wzięta na ostry warsztat. Jak na razie są na ósmym rozdziale. Sporking to takie rozerwanie tekstu na części pierwsze w humorystycznej formie - wytykane są wszystkie braki tekstu, zła składnia, błędy gramatyczne, brak researchu... a także same charaktery bohaterów. Tak, tu się można do wielu rzeczy przyczepić.
Das Sporking of Fifty Shades of Grey - jak ktoś jest ciekawy, to proszę.
Z innych poszukiwań, jest jeszcze coś takiego.
Czternaście najgłodniejszych kawałków z pierwszej części - nie polecam. Czytałam fiki, które były bardziej klimatyczne i przystępniej opisywały seks, nawet sado - maso.
I w końcu, dla wyjątkowo odważnych:
Masters of the Universe - tytuł ewidentnie zapożyczony z He Mana. Autorka powinna zostać złożona w ofierze Szkieletorowi. Tak, tak, dokopałam się do oryginału.

Odnośnie "Podróży..." to skoro nie polecasz, to sięgać nie będę. Nie lubię chamów. Jak się gdzieś jedzie, to trzeba pamiętać o dwóch rzeczach: o grzeczności wobec mieszkańców odwiedzanego miejsca, bo jesteśmy u nich z wizytą. Oraz o grzeczności w miejscu, które odwiedzamy, bo nasza grzeczność świadczy o miejscu, z którego przybyliśmy.
Taka prosta zasada, a ludzie mają z tym niesamowicie wielkie problemy...

Swoją drogą, ostatnio bardzo modne jest bycie 'w opozycji' i wmawianie ludziom, że czują inaczej niż mówią, że czują. Pożałowania godne.

Meitsa - 2012-07-13 00:40:25

Twoja wypowiedz na temat Odcieni Szarości w pełni mnie satysfakcjonuje. Dziękować :)

Charat - 2012-07-13 14:13:38

Nie ma za co.

W sumie takie moje marzenie, żeby pracować w jakiejś kulturalnej gazecie/portalu i opiniować takie rzeczy.

Meitsa - 2012-07-13 17:15:13

Heh, pytanie czy gazeta chciałaby taki dział co objeżdża bestsellery. Chyba, że sama wydasz niezależne czasopismo :D

Guenh - 2012-07-13 18:04:50

na początek możesz założyć bloga i zgłaszać go na konkursy, może ktoś Cię zauważy :)

Meitsa - 2012-07-13 18:08:59

Z tym blogiem to nie taki głupi pomysł. Oprócz konkursów może pisać do jakiś czasopism wartych uwagi, może pochwycą temat i tak nawiąże się współpraca? :)

Charat - 2012-07-13 20:59:24

Objeżdżałabym tylko te, które na to zasługują.

W sumie niezależne miejsca na sieci, które się czyms takim zajmuja już istnieją, jak Nostalgia Critic, That Guy With The Glasses czy chociażby nasz Niekryty Krytyk. Problem zasadniczy to; jak się z tego utrzymać w naszym pięknym, nadwiślańskim kraju.

W sumie to chodziło mi o to, że chciałabym pracować w mediach w dziale kulturalnym. A z tym blogiem to niegłupi pomysł, dziękuję~!

Meitsa - 2012-07-13 21:52:50

Och tak, lubię tych panów. A wszystko dzięki Szymonowi, bo zaczęłam z nim oglądać Angry Video Game Nerd. Wszystko zależy od przekazu. Jeżeli to co chcesz przekazać ma jakąś oprawę (przykład panów powyżej) to i kasa z tego jest. Przecież Niekryty Krytyk zarabia dzięki swojego kanałowi na YouTubie i w końcu udało mu się robić audycje w Radiu Zet czy tam RMF FM, nie pamiętam, a było to jego marzenie :)

urwena - 2012-07-13 22:38:22

Charatka- jak najbardziej popieram założenie bloga, zawsze to coś w czym mogłabyś się realizować, może nie na szeroką krajową skalę, ale kroczek po kroczku dałabyś radę!

Meitsa- czytałam "W drodze na Hokkaido", z tego co pamiętam to bohater i narrator to Kanadyjczyk a nie Amerykanin (który się wkurza że wszyscy Japończycy biorą go za Amerykanina) i powiem, że mi się książka podobała. Dlaczego? Właśnie dlatego, że jest bardzo subiektywna, wyraża opinię człowieka który wylądował w Japonii, naucza angielskiego młodzież z marnym skutkiem, ale zawsze i po pijaku wpada na pomysł "autostopem przez Japonię za falą kwitnienia sakury". Nie wiem na ile prawdziwa jest książka, ale mi przypadła do gustu przezde wszystkim dlatego, że ukazuje życie i poglądy zwykłych Japończyków, ich zachowanie, poglądy i często smutne historie podszyte widmem II wojny świaqtowej. Sam autor-narrator bardziej mnie bawi niż denerwuje. Lubi Japonię, ale niektórych rzeczy nie rozumie i wcale mu się nie dziwię, jak mówią Japonia to dziwna kraj. Tego mi brakowało- spojrzenia zwykłego człowieka na Japonię, a nie tylko ludzi nią zafascynowanych... Ukazania jak czuje się człowiek z Zachodu wśród ludzi którzy po angielsku nie gadają (no ok, nie każdy musi znać angielski) i nie rozumieją oraz nie chcą nawet poznać świata Zachodu (Japan is the best).
Może i autor to głąb. Chyba ksiązki podróżncze mają to do siebie, autor może być bucem, ale ważne żeby miał do przekazania ciekawą historię. Podobnie mam z Cejrowskim- ma chory światopogląd, ale książki i programy dla mnie są bardzo ciekawe.

Charat - 2012-07-15 20:31:46

Ano, Japonia to dziwny kraj. Już jej tak bezkrytycznie nie uwielbiam, jak wtedy gdy zaczynałam moja przygodę z mangą i anime. Nie mniej, bardzo podziwiam Japończyków i uwielbiam dowiadywać się o nich czegoś nowego.
Brak mi zdolności językowych, żeby się nauczyć języka, ale bardzo lubię go słuchać.

W sumie najlepszą pozycją, jaką ostatnio udało mi się dostać w swe chciwe łapki o Japonii i Japończykach, to "Tatami kontra krzesła". Bardzo mocno polecam. Można się dowiedzieć, jak odchudzają się Japończycy, do czego zdolne są Japonki w imię poprawienia urody, dlaczego ta nacja tak kocha roboty i nowinki techniczne, oraz dlaczego z roku na rok średnia wzrostu u Japończyków jest coraz wyższa.

Z innych takich pozycji miałam jeszcze książkę pewnej Polki, która pojechała do Japonii w latach 80. Muszę sprawdzić, jak się ta książka nazywa i kto jest autorką. Jak wrócę do domu.

Co do Cejrowskiego - nie mogę znieść jego homofobii i gloryfikacji chrześcijaństwa nad innymi religiami. Programy i historie rzeczywiście ma ciekawe, ale samego człowieka nie trawię i mam nadzieję, że zabierze swoje poglądy ze sobą.
A i żeby nie było - nie mam nic przeciwko chrześcijaństwu. Po prostu nie lubię wywyższania się i natrząsania z innych kultur.

Meitsa - 2012-07-23 00:50:54

Fakt, też staram się podchodzić do moich uwielbień z dystansem, bo nic nie jest idealne i w razie czego można się bardzo rozczarować. Charat, dzięki za tytuł, na pewno poszukam. Ja od siebie polecam blog Azjatycki Cukier. Dziewczyna przeprowadziła się do Singapuru i opisuje azjatyckie kosmetyki oraz kulturalne ciekawostki (dodam, że przez to sama zaczęłam interesować się ich kosmetykami i kilka już sobie sprowadziłam z Korei). Znalazłam jeszcze blog pewnego młodego małżeństwa, które wyjechało na miesięczną wycieczkę do Japonii. Tak mnie wciągnął, że 2 dni go czytałam. Jak znajdę w zakładkach to wrzucę link.

Hagan - 2012-07-23 23:03:55

Meitsa, chodzi Ci może o Fumy Turystyczne? Jeśli tak to podaję link, jeśli nie to i tak polecam :)

http://brahdelt.wordpress.com/

Meitsa - 2012-07-23 23:13:57

Dzięki! Właśnie o ten blog mi chodziło! :D Dziewczyny, zagłębiajcie się w lekturze ;)

urwena - 2012-07-25 19:22:56

Przeczytałam kilka pierwszych wpisów na tych blogach i ciąg dalszy zapowiada się ciekawie. Z chęcią zagłębię się więcej w wolnym czasie :)

Meitsa - 2012-07-25 21:41:03

Wiem, że w złym wątku to piszę, ale wtedy musiałabym zakładać nowy, a jak już jesteśmy w temacie to to wykorzystam. Znacie jeszcze jakieś ciekawe książki o Japonii? Wiem, że Waneko wydało jakieś 3 pozycje.

urwena - 2012-08-08 11:54:22

Ja pamiętam "Świat z papieru i stali", książka jest złożona z wielu reportaży na różne tematy, taki przekrój przez kulturę, życie codzienne, dziwactwa Japończyków ale tylko na wybrane tematy, może nieco przypadkowo. Interesujące ciekawostki, choć cała książka nie jest porywająca.

urwena - 2012-12-22 00:24:18

Ja przeczytałam ostatnimi miesiącami jeszcze "Japoniaw sześciu smakach" Anny Świątek. I nie przypadło mi do gustu. Pani studentka japonistyki wyjechała do pracy w Japonii i opowiada jak krowie na rowie jaki to dziwny świat, tam po drugiej stronie globu. Nic nowego zbytnio się nie dowiedziałam, może ze dwa, trzy rozdziały (ale nie więcej) mnie zainteresowało naprawdę. W tym jeden o gejszach, o których mam pojęcia tyle, co oglądałam film "Wyznania gejszy", bo niestety jakoś przydarzył się szybciej niż książka (która jest na liście do czytania).
Szczerze nie polecam komuś, kto interesuje się Japonią i wie conieco na jej temat. Dla ludzi co się nie interesują zbytnio, może być ciekawa, bo znajoma której ją pożyczyłam wyglądała na zadowoloną.
Dlatego następną książką o Japonii chyba będzie "Tatami kontra krzesła" o której się nasłuchałam tylko dobrych rzeczy. Oczywiście jeśli ją dostanę gdzieś w księgarni jak będę w Polsce.
Z rzeczy czytanych, ostatnio jest Jacek Hugo-Bader "Biała gorączka" o życiu w Rosji. Powiem, że ciekawa, opisująca jak wygląda życie na Wschodzie Europy i w Azji (jako że Rosja to dość duży kraj). Ale przyznam że została nieco porzucona za sprawą książek Terrego Pratcheta. Kompletnie zostałam nimi pochłonięta, a mój narzeczony przeklina dzień w którym kupił mi Kindle'a...

Meitsa - 2012-12-23 10:31:07

Cos słyszałam o "tatami kontra krzesła" i jak mowisz, ze ludzie polecają co zainteresuje sie nią. Chociaż obecnie nie mam w ogóle czasu na czytanie. Może w koncu po nowym roku złapie trochę oddechu. Cos mi sie wydaje, ze nakupuje sobie książek do domu w PL i jak przylece to wrócę z pełna walizka, bo mam kilka okulstyczno-wampirycznych pozycji do nadrobienia :)

urwena - 2012-12-23 20:26:30

Ja kupuję tylko książki podróżnicze- bo mają obrazki i ciężko na czytnik e-book'ów mi przenieść zdjęcia. Reszta siedzi sobie grzecznie na kompie lub kindle'u i nie zajmuje miejsca :)

www.logiput.pun.pl www.zhpgizycko.pun.pl www.narutoshippuuden.pun.pl www.garadera.pun.pl www.metro-station.pun.pl