Meitsa - 2012-07-26 19:26:25

Wiem jak bardzo chcecie poczytać coś nowego, więc zabrałam się za oneshota, którego zaczęłam pisać gdy wracałam z naszego małego forumowego spotkania w marcu (?!). Jestem w trakcie przepisywania rękopisu i w godzinę na pewno się nie wyrobię więc będę wrzucała małe fragmenty :) Poza tym nie mam jeszcze zakończenia i jeszcze nie wiem, w którą stronę pójść. Może wy pomożecie mi w dokonaniu wyboru. Ale to dopiero gdy dobrniemy prawie, że do końca ;)

*******************************


Time waits for no one, czyli refleksja o przemijaniu.

    Nic nie jest wieczne, a już na pewno nie życie. Nie ma czegoś takiego jak nieśmiertelność, najwyżej długowieczność. To właśnie dla długowiecznych śmierć jest najgorsza, gdyż nie oczekują jej, w rezultacie przychodzi nagle.
Wszystko co wyłoniło się z Morza Chaosu musi kiedyś w nim zatonąć.

* * *

- Filia, czy dla ciebie spacer to kilkudniowa podróż w góry? Bo według mnie pomyliłaś pojęcia. – dało się słyszeć umęczony głos Xellosa, który idąc pomagał sobie lagą. Zatrzymał się na chwilę żeby złapać oddech. Rozejrzał się po okolicy i gdzie tylko okiem sięgnąć roztaczały się zalesione górskie masywy z już lekko pożółkłą trawą, której zapach mocno świdrował nos. Lato dobiegało tu końca. Smoczyca, która szła przodem zaprzestała marszu i odwróciła się teatralnie w jego stronę.
- Nie narzekaj. Kilka godzin czy dni to co to dla ciebie, skoro żyjesz już tyle czasu? – była w dobrym humorze i nie miała zamiaru zawracać sobie głowy jego komentarzem. – Poza tym chciałam koniecznie pójść w jedno miejsce.
- To nie mogliśmy od razu się teleportować? – spojrzał na nią w wyrzutem.
- Nie. – odpowiedziała krótko – Podziwiaj świat i poczuj, że żyjesz. – z uśmiechem na twarzy rozpostarła ramiona i zrobiłam piruet w miejscu łopocząc przy tym falbanami swojej sukienki po czym powróciła do marszu.
- Nie wiem co wymyśliłaś, ale chyba mi się to nie spodoba… – mruknął do siebie i chcąc nie chcąc ruszył za nią w dalszą drogę.

* * *

    Miejscem, do którego chciała przyjść Filia był niewielki szczyt skryty pomiędzy innymi wzniesieniami, który niczym się nie wyróżniał od innych. Mazoku nie miał pojęcia co miało się tu znajdować, ale czuł dziwną aurę, której nie miał okazji dotąd poznać.
- Xellos, spójrz jak tu pięknie! – Ryuzoku usiadła na mchu i wystawiła twarz w stronę południowego słońca, które przyjemnie grzało. Wzięła głęboki oddech i poczuła zapach zbliżającej się jesieni. Słomiasta trawa i suche liście dominowały w tej kompozycji zapachowej. Lekki zefirek co rusz bawił się gałęziami drzew, które zmieniały swoje barwy.
- Mnie jakoś nie rozczulają takie widoki. – rozsiadł się pod drzewem starego dębu.
- I tak całe życie z tobą… - Pokręciła głową z politowaniem po czym powróciła do rozkoszowania się ostatkiem lata. – Xellos…?
- Tak? – spojrzał w jej kierunku.
- Dziś są twoje urodziny, prawda? – promienie słońca kuły ją w oczy przez co musiała je zmrużyć.
- Nie wiem, możliwe. Dlaczego pytasz? – chyba nie myśli dać mu prezentu?
- Mam coś dla ciebie. – w jednej chwili wstała i poszła do lasu znikając w gęstwinie. A jednak, pomyślał Mazoku i złapał się za głowę. Po kilkunastu minutach usłyszał jej ciężkie kroki i sapiący oddech jakby niosła coś ciężkiego. Nie mylił się.
- Proszę. – ku jemu szczeremu zdziwieniu Ryuzoku postawiła przed nim ludzkich rozmiarów… klepsydrę.
- Czy to ma być jakiś żart? Chcesz mi dobitnie przypomnieć ile mam lat, i że będę żył jeszcze raz tyle albo dłużej? – warknął. Był to temat, którego naprawdę nie lubił.
- I tu się mylisz, mój drogi sędziwy Xellosie. – usiadła obok niego pod drzewem – To nie jest taka zwykła klepsydra. Na pewno zdążyłeś to wyczuć. – westchnął ze zrezygnowaniem.
- Masz rację. Domyśliłem się w momencie gdy to przyniosłaś. – na jego twarzy pojawił się uśmiech. Przyjrzał się klepsydrze ponownie i z większą uwagą. Jej przewężenie było tak małe, że piasek przesypywał się bardzo powoli. Dosłownie ziarnko po ziarnku.
- Jaką mamy dziś datę? – zapytał jej.
- Datę twoich urodzin. – spojrzała w niebo.
- Oraz…? – nie chciał jej odpuścić.
- Oraz… datę końca świata. – spojrzała na niego z powagą. Czekała na jego reakcję. On z kolei ponownie się uśmiechnął, przeciągnął i oparł wygodniej o drzewo.
- Tak podejrzewałem. Czyli wreszcie to już koniec… - nie krył swojego zadowolenia.

Guenh - 2012-07-26 23:19:13

HAA ja się chyba już domyślam, ło co tu będzie chodzić!
Motyw przemijania w przypadku historii Xellosa czy Filii jest niezwykle wdzięczny, a rzadko poruszany. Zawsze sobie wyobrażałam, że jeśliby dożyli czasów współczesnych, egzystencja nudziłaby ich tak, że chcieliby jakoś ów rutynę przerwać (można na tego podstawie napisać i komedyjkę i dramacik i hent... eee może niekoniecznie).
Ciekawi mnie, dlaczego klepsydra jest taka duża. Czy jej wielkość dyktowana jest jakością/długością żywota?
Podoba mi się to "phi" Xellosa (w sensie, że ma wszystko w nosie tak, że nawet średnio go ziębi konieczność skakania po górach). I nie dał Filii w twarz jak zagadała o pięknie okolicznych pejzaży ;D
MOAR!!! Kiedy kolejne fragmenty?

Meitsa - 2012-07-26 23:25:26

Dziś już więcej nie wrzucę, bo pora lulu, ale jutro będę dalej pisać :)
Mówiąc szczerze motyw klepsydry wziął mi się ze snu, tak samo jak cały pomysł na fika. Przysniło mi się, że Filia daje w prezencie wielką klepsydrę i resztę już sama dopisałam :D A że taka duża to mogę tłumaczyc w ten sposób, że skoro tak dług zyją to trzeba bardzo dużo piasku, który odlicza dni do końca świata. Myślałam bardziej, że kogoś zastanowi skąd Filia wzięła tą klepsydrę. Była tam wcześniej? Sama ją tam przyniosła? To akurat zostawiam to interpretacji bo tak naprawdę nie ma to wkładu dla fabuły.

Meitsa - 2012-07-26 23:34:07

A to, że Xellowi sposób bycia Filii zwisa i dlaczego tak się zachowuje to będzie wyjaśnione, choć można się domyślić przyczyny :) Prostszego powodu chyba nie ma. W ogóle całą fabułę można przewidzieć, ale bardziej chodzi o przemyślenia bohaterów niż to co się dzieje. Okoliczności są przyczyną i są tylko tłem dla tego co chciałam przekazać ;)

Guenh - 2012-07-27 08:21:31

Domyślam się tylko tego, o czym może traktować ich rozmowa - nie jest to równoznaczne z tym że fik jest przewidywalny :)
Chciałam zapytać, skąd wzięła klepsydrę, a i owszem. Myślałam sobie: może gdzieś ją kiedyś znalazła, w jakiejś świątyni, pod kluczem i widząc ją poczuła, że to coś wyjątkowego - stwierdziła więc, że schowa ją przed niepożądanymi łapskami i gdy przyjdzie czas, zwróci ją właścicielowi? No kminiłam coś w ten deseń. Ciekawy sen, muszę przyznać! [Tak na marginesie właśnie wybudziłam się z koszmaru o tym, jakoby księżyc płonął... Brr.]

Tumiwisizm Xellosa tłumaczyłam sobie po prostu jego uroczym humorem, nie wiedziałam że ma powód :D
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, bo się wybitnie dobrze zapowiada

Meitsa - 2012-07-27 12:43:33

No to się cieszę, ze fik spełnia jakieś oczekiwania :D Jak mowilas, temat mało poruszany, wiec nie wiem czy uda się wymienić wszystkie ciekawe aspekty. Jeżeli ktoś stwierdzi, ze ciekawia go przemyślenia jeszcze na temat X lub Y to nie ma problemu żebym dalej to ciągnęła, bo muszę przyznać, ze ma to tylko 3 strony i czuje niedosyt...

Meitsa - 2012-07-27 12:44:20

Idę teraz do kolejnej pracy i jaj wrócę za3 godziny zabieram się za dalsze fanfikowanie :)

Meitsa - 2012-07-28 12:46:41

Dalsza część :)

******************


- Tak podejrzewałem. Czyli wreszcie to już koniec… - nie krył swojego zadowolenia.
- Tak… - Filia z kolei trochę posmutniała i podciągnęła kolana pod brodę. Xellos nie mógł tego nie zauważyć.
- Co jest? Przecież też tego chciałaś. – spojrzała na niego i utkwiła wzrok w jego otwartych oczach. Mimowolnie po policzku spłynęła jej łza – O rety, rety… Co ja z tobą mam? – przyciągnął ją do siebie i objął ramieniem.
- Klopsiki… - odpowiedziała cicho.
- Słucham? – chyba źle usłyszał.
- Klopsiki. – powtórzyła – Val jak był mały to tak mi odpowiadał. – otarła łzy wierzchem dłoni.
- Widzę, że humor jednak cię nie opuszcza. – uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Ty mnie tego nauczyłeś. – odwzajemniła lekko uśmiech. Siedzieli tak w milczeniu dłuższą chwilę przytuleni do siebie.
- To… - zaczął Mazoku – Ile czasu nam zostało?
- Jakieś dziesięć godzin. – patrzyła przed siebie obserwując srokę poszukującą pożywienia wśród leśnego poszycia.
- Heh, przecież to chwila w porównaniu do tych tysięcy lat, które przeżyliśmy. Tak mało czasu żeby wszystko nadrobić… - zerwał stokrotkę, która rosła obok jego nogi i zaczął obracać ją w placach przyglądając się jej z uwagą.
- Co nadrobić? – zainteresowała się.
- Powiedzieć to co przez tyle czasu nigdy nie było powiedziane. – zaczął głaskać ją po głowie.
- A ja doszłam do wniosku, że słowa są niepotrzebne. Czyny mówią same za siebie. – zaczęła bawić się rąbkiem jego peleryny.
- To znaczy, że nie chcesz tego usłyszeć?
- Tego nie powiedziałam, ale domyśliłam się już dawno.
- A ty?
- Co ja? – spojrzała na niego.
- Powiedziałabyś mi to samo?
- A jak myślisz? – odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Że tak.
- No widzisz, czyli zrozumieliśmy się bez słów. Uważam, że tak właśnie miało być. Czas leciał, los zawsze jakoś krzyżował nasze drogi. W rezultacie z wrogów staliśmy się sprzymierzeńcami. Wbrew wszystkiemu tylko my potrafiliśmy siebie zrozumieć, bo wszystko przemijało, a tylko my byliśmy stałym elementem. Nawet nie zauważyliśmy kiedy zaczęliśmy się akceptować. Wiedzieliśmy też, że komentowanie tego było zbędne. Czas nauczył mnie cierpliwości  i pokory. Kazał patrzeć na rzeczy z innej perspektywy. Słów używają ci co krótko żyją gdyż słowami wyrażają szybciej to co chcą wyrazić. My mieliśmy dużo czasu żeby się poznać i słowa do tego wszystkiego, według mnie, były niepotrzebne. – skończyła słów wywód. Xellos zamyślił się przez chwilę.
- Czyli według ciebie jesteśmy parą?
- Chyba… tak. – zawahała się – Tylko… w takiej trochę okrojonej wersji. – zarumieniła się lekko.
- Dlaczego? – zaciekawił się.
- No, bo… wielu rzeczy nie zrobiliśmy. – spauzowała na chwilę - Niech ci będzie! Nie powiedzieliśmy sobie. Zadowolony? – naburmuszyła się.
- Wciąż mamy czas, by pewne rzeczy nadrobić. – chwycił ją za podbródek i lekko uniósł jej głowę.
- Ale to i tak za późno. – znowu się rozpłakała.
- Żałujesz straconego czasu? – nic nie odpowiedziała. W zamian on przytulił ją mocno i nachylił się do jej ucha – Przepraszam, Filia. Ja też nie jestem zadowolony z tego jak to się kończy. – wtuliła się w niego.
- Jednak daliśmy radę sobie to wyjaśnić. – wyszeptała – To mnie cieszy… Myślałam, że w najgorszej wersji umrzemy w milczeniu. – uśmiechnęła się lekko do siebie.
- Po tym co przeżyliśmy, nie byłbym w stanie.



**********************


No i to tyle na razie, więcej nie napisałam. Czekam na wasze propozycje jak to dalej poprowadzić lub co jeszcze byście w tym widzieli. Od siebie dodam, że końcówka do mnie nie przemawia. Jakaś nie w stylu tej pary. Gdy dochodzę do momentu gdzie Xellos przeprasza twarz wykręca mi się w grymasie. Jakieś pomysły? Jak wspomniałam wcześniej nie jest tajemnicą, że to wszystko ma sie skończyć pocałunkiem lub może czymś więcej (plus jakiś epilog)

Socki - 2012-08-01 11:25:15

Ciekawe :) A jak już się trzymasz tematu i tego czego sobie nie powiedzieli można  by to pociągnąć do końca... że przez tych dziesięć godzin robią jakiś rachunek sumienia albo co... a koniec końców i tak niczego sobie nie mówią XD

Chociaż sytuacja, w której wiedzą o sobie absolutnie wszystko jest trochę niewygodna, co nie? Skoro wiedzą to po co mają mówić. Równie dobrze mogą do końca świata siedzieć w ciszy.

Zastrzeżeń jakichkolwiek brak... no może z wyjątkiem tego, że Filia ma jakieś huśtawki nastrojów :P

Meitsa - 2012-08-01 13:19:09

A ty byś nie miała hustawek jakbyśmy miała zaraz umrzeć? :D z tym rachunkiem sumienia to dobry pomysł, muszę pomyśleć co by w to włożyć. Jakieś propozycje? :)

Socki - 2012-08-01 16:34:13

No chyba nie sądząc po sposobie w jaki poinformowała Xellosa: O hej miło, że cię widzę ! Wiesz, że dziś jest koniec świata ?

Ale ja to ja... a nie Filia. Ona była rozważna a ja bym z tej okazji zrobiła najgłupszą rzecz na świecie :) Jak umierać to przynajmniej mieć z tego jakąś korzyść  :>

Meitsa - 2012-08-01 17:46:17

Ok, prawdę mówiąc miałam zamiar pokazać jak naprawdę Filia boi się śmierci, i ze tak naprawdę nie do końca dociera do niej, ze to juz, zaraz. Te jej uśmiechy i wesolosci maja być reakcja obronna organizmu na bzlizajace się zagrożenie. Czyżby mi nie wyszło?

Socki - 2012-08-02 20:22:59

A ja wiem ? Po pierwsze nie napisałaś wszystkiego ... po drugie powiedziałabym raczej, że zbyt szybko to zrealizowałaś. W sensie ilości tekstu. Bo czytelnik jeszcze pamięta, że czytał o wesołej Filii a ona już smutna. Ale to takie subiektywne uczucie, bo tak szczerze mówiąc to nie ma niczego do czego można by się przyczepić .

Meitsa - 2012-08-03 19:01:06

Chyba faktyczni cos w tym jest, bo nawet nie przyszło mi do głowy, ze czytelnik może czuć się przez to trochę zaklopotany. Zostawie to co najistotniejsze a resztę wyrownam do jednego poziomu emocjonalnego :)

Socki - 2012-09-17 22:14:43

Albo zrób tak jak ja robię... Najpierw napisz wszystko... wersję beta. Normalnie publikuj, czytaj opinie itd. A potem popraw i opublikuj wersję właściwą. Mnie to bardzo pomaga :)

Meitsa - 2012-09-17 22:53:13

Najpierw trzeba kopnąć się w dupę żeby w ogóle zacząć :P Na razie mam fazę na pisanie, ale na blogu o kosmetykach... _^_ Zawsze to jakiś postęp...

Socki - 2012-10-02 23:05:38

A mi się włączyła faza poprawiania Klucza ! A przecież jeszcze go nie skończyłam ! I serio mam ochotę napisać X/F angsta ale nie wiem jak. Nie chcę sztampowego "Xellos był złym demonem i przyszedł i zniszczył życie Filii " chciałam żeby to było tak jak w tragedii greckiej, że nie ważne jak będą się starali i tak zawsze będą w złej sytuacji, bez wyjścia... że to nigdy nie zadziała, bo los jest zbyt paskudny. Albo coś jak w Oresteii .. ah

Guenh - 2012-10-04 10:10:14

Ale że angst oneshota czy koniec do Klucza? Nie tykac mi szczęśliwego zakończenia Klucza!!! :)

Socki - 2012-10-04 12:31:23

No nie tykam, nie tykam ... chociaż kusi.

Myślałam o oneshocie ...ale tylko myślałam :)

Guenh - 2012-10-04 20:37:21

Gorąco zachęcam!
A zakończenie Klucza można zrobić słodko-gorzkie, jeśli totalny happyend Ci nie odpowiada :)

Socki - 2012-10-04 22:47:17

Ja już mam napisany koniec.. i jest miernie słodki :)

Meitsa - 2012-10-05 13:33:23

Ja tam moze nie pisalam typowym angstow, ale znecac sie nad bohaterami lubilam :3 masz moje wsparcie psychiczne dla oneshota, może w końcu ci wyjdzie :D ja mam w głowie kolejny tragiczny oneshot...

Guenh - 2012-10-05 22:24:02

Oj, dziewczyny. Jak ja bym chciała umieć pisać! Wydaje mi się, że mam parę fajnych pomysłów na stworzenie czegoś więcej niż banalne komedyjki. Tyle mam wizji na to, jakby mogła wyglądać relacja Xellosa i Filii, świat który ich otacza, przepełniony magią i melancholią aaaah. Dlaczego nie umiem tego przenieść na papier :/
Na szczęście mogę liczyć na wasze opowiadania :)

Socki - 2012-10-06 00:25:27

No daj spokój... Slayersi melancholijnie ? Chyba nikt tego nie napisze ... bo w anime, nawet jak na chwilę zbudowali nastrój melancholii i powagi to zaraz działo się coś śmiesznego. Za to ich kocham! Poza tym raaaany, to fic! Myślisz, że trzeba być Bóg wie jakim pisarzem, żeby to pisać ? Grunt to mieć dobry język ( ty masz) i upór ... i jakoś pójdzie, prawda?


Piszę jakbym była Bóg wie jaką pisarką... ale to ku pokrzepieniu serc ! Do pracy ! Ja już kończę 10 rozdział... A 11 pójdzie szybko, bo już mam jej dużo :)

Meitsa - 2012-10-06 11:53:33

Socki ma racje, nie piszemy książki i w tej kwestii mmay spore luzy. Tylko my jesteśmy ogranicznikami. Ja tam mam problem na zasadzie, ze napisze cos super według mnie, a potem mam czarna dziurę, nie wiem co ma byc dalej żeby dalej było super a nie wyszło plasko :/ brak mi spojnikow

Socki - 2012-10-06 12:22:29

To naturalne... chyba nie da się napisać niczego z samych super momentów... fizycznie nie możliwe. Przecież to zawsze idzie taką falką... spokojnie i Bum... i znowu spokojnie i coś ciekawego. Tak to POWINNO wyglądać. A co do doszlifowywania, to jak gadałam z Grzędowiczem ( ten od Pana lodowego ogrodu) to mówił, że najpierw piszesz co chcesz a potem, szlifuj, szlifuj, szlifuj ...

Meitsa - 2012-10-06 12:56:43

Chyba mnie po prostu ambicja przerasta i w rezultacie nic nie pisze _^_

Guenh - 2012-10-06 14:18:29

A ja jestem typowym przykładem człowieka z syndromem słomianego zapału :D

Socki - 2012-10-06 14:54:53

o rany... szukacie wszystkiego "na nie" :)

Meitsa - 2012-10-06 15:20:24

Tylko, ze ja naprawdę nie potrafię powiedzieć sobie, ze teraz siadam i pisze :P  jak mam czas to znajduje milion wymowek a jak chce pisać to mam zajetego kompa albo jestem w pracy/robię żarcie/inne rzeczy, które trzeba zrobić.

Jestem leniem?

Guenh - 2012-10-06 16:29:03

Nie jestem "na nie" dlatego, że mi się nie chce pisać. Mi się chce pisać. Tylko nie chcę tworzyć jakichś grafomańskich bzdur.

Socki - 2012-10-06 23:50:06

To ja mam taką propozycję... stwórz grafomańskie bzdury a potem je poprawisz >:)

Meitsa - 2012-10-07 12:27:36

Guenh, musisz się przełamać :) każdy pisze trochę lepiej juz gorzej, ale przez to właśnie poprawiamy nasz warsztat pisarski. A masz potencjał, tylko musisz w niego uwierzyć. Przecież moje Przeznaczenie to była tragedia jak to teraz czytam, a na chwile obecna wierze ze mogę to napisać jeszcze z sensem i bez błędów :)

Guenh - 2012-10-07 13:01:49

No... Właśnie próbuję sobie coś bazgrać. Zacznę od tego, że przekleję sobie wszystkie fragmenty, które tu wstawiłam (bo wyobraźcie sobie, że mój wspaniały program przetworzył mi caaaały tekst na coś w tym stylu *(^%^(##%%^&) i zmodyfikuję je od początku do końca. Trochę strzeliłam sobie w kolano, próbując upodobnić odświeżoną wersję jak najbardziej do starego, zatęchłego oryginału.

Socki - 2012-10-08 06:50:14

Ja przez waszą rozmowę nabrałam ogromnej ochoty do pisania a dzisiaj nie mogę. Guenh... jak się spotkamy przyniosę trochę rękopisów dotyczących oficjalnej wersji Klucza, powiesz czy nie przesadziłam.

A no i mam rysunki ( właściwie to bazgroło- szkice) do waszych opowiadanek, ale na razie ich nie wyślę, bo nie mam aparatu i są w bardzo kiepskiej jakości ( rysowane na wykładzie). Postaram się poprawić i będzie lux torpeda.

Guenh - 2012-10-08 08:48:13

Na pewno nie przesadziłaś ;) ale chętnie przejrzę!

Meitsa - 2012-10-09 14:50:44

O, a to wy się spotkacie? :)

OMG, Socki ja chce zobaczyć te rysunki! Swoją droga mnie wena do rysowania chyba juz nie powróci. Miałam swoje dobre lata i kariera się zakończyła. Może byłoby inaczej gdybym nie była głupia i nie zrezygnowała z zaproszenia do szkoły plastycznej >_< ale ja dzieciak z podstawówki byłam to co ja o tym wiedziałam?

Socki - 2012-10-09 15:10:33

Guenh jest teraz w Wawie więc może się nam uda. Chociaż Warszawa ma obrzydliwą zależność, że bardzo ciężko się umówić z kimkolwiek. Jest za duża.

A co do rysunków to się nie martw. Szkoła( moim zdaniem) niczego nie zmienia. Ja nie chodziłam to plastyka i nie rozpaczam... a koleżanka była i potem na studia nie mogła się dostać, bo źle ją do matury przygotowali

Meitsa - 2012-10-09 15:40:54

To trzymam kciuki za spotkanie. Ja muszę z kolei w końcu wam wysłać nasze mega słitaśne zdjęcie :D juz od jakiegoś czasu mam ustawione jako zdjęcie pulpitu LOL

No u mnie był dobry plastyk, a żałuje, bo jednak trochę fachowego rysunku pod okiem nauczyciela by mi się przydało do pracy :/

Lilly - 2012-10-23 22:52:08

Witam drogie Panie (i Panów, jeśli są). :)
Dawno nie zaglądałam na forum, a właściwie baaaardzo dawno, ale to już jedna z moich wad. xD
Przeglądałam temat i nie mogłam powstrzymać się przed podbiciem.

Ostatnio czytałam kilka finficków na Wszechbiblii i powiem szczerze, że zrobiło mi się przykro. Chyba poza tym forum nigdzie w sieci nie ma już nic świeżego. Temat jakby zupełnie umarł. Wiele stron dosłownie znika z sieci... :(
W każdym razie cieszę się, że choć tu jest inaczej. Chciałam tylko dodać, że każdy powinien pisać jeśli czuje ku temu chęć, a nawet jeśli za pierwszym razem nie wyjdzie to najlepiej, to można próbować, poprawiać i uczyć się na błędach. :) Najważniejsze to przełamać się i napisać pierwszy akapit.

urwena - 2012-10-24 19:19:53

Pierwszy akapit jest ważny, ale tak samo ważny jest drugi i trzeci... Wytrwanie w postanowieniu, że chce się pisać. Bo jak widać na forum dalsza praca ciężko idzie.

Lilly - 2012-10-24 20:59:10

Prawda, ale dużo osób w ogóle boi się za coś zabrać, bo myślą, że wypadną słabo - właśnie takie przypadki miałam na myśli. Generalnie uważam, że już nawet lepiej spróbować i zakończyć po jednym akapicie niż siedzieć i mówić "nie ja nie potrafię". :) Całkiem sporo fików, które przeczytałam (i były naprawdę świetne) wyszło właśnie spod pióra osób, które wcześniej uważały, że nie są dobre w pisaniu.

Meitsa - 2012-10-25 13:04:20

Tylko problem polega na tym, że to forum po części składa się ze starego FanSlayers i są to osoby, które sporo pisały swego czasu i chyba już tylko my zostalismy true fans. Młodsi nie kojarzą Slayersów, bo TV już ich nie puszcza :(
A nas dopadła dorosłość (och, jak to wyniośle brzmi, ble) i nie możemy puścić na pierwszy plan pisania jak to było za czasów gimnazjum (olać zadanie domowe, fanfik ważniejszy!). No dobra, Guenh się wstydzi, ale daje radę :D Urwena świetnie to ujęła, nie problem napisać pierwszy akapit, ale kolejne.

Meitsa - 2012-10-25 13:09:43

Dopiero teraz cię skojarzyłam jak przejrzałam twój profil. Kojarzę twojego bloga, ale bez bicia przyznam sie, że nie czytałam twojego fanfika, bo szukałam pairingu X/F XD Kurczę, dawno to było jak go znalazłam, a ty nadal piszesz :) Gratulacje

urwena - 2012-10-25 19:32:30

Ech to były czasy, kiedy jeszcze na lekcjach się pisało ;)
Kwestia pisania się zmieniła, bo faktycznie my się zmienilimy. Pisanie na szybko nie zasopkoiłoby naszych własnych wymagań, pewie dlatego się tak ociągamy...

Meitsa - 2012-10-25 19:40:48

Teraz mam trochę czasu to się zmuszam do pisania, a właściwie to przeganiam swoje lenistwo i powiem, ze ciężko idzie, bo chcę żeby każde zdanie miało sens i było idealne. Tak, wiem że poprawki można zrobic póżniej, ale wolę od razu raz, a dobrze. Może uda mi się jeszcze dziś chociaż korektę własną wrzucić. Chociaż jak teraz na to patrzę, to nie korekta, a wersja beta mi wychodzi :P

Meitsa - 2012-10-25 20:39:07

Wklejam fragment, który przerobiłam. Lepiej?

______________________

    Miejscem, do którego chciała przyjść Filia był niewielki szczyt skryty pomiędzy innymi wzniesieniami, który niczym się nie wyróżniał od innych. Mazoku nie miał pojęcia co miało się tu znajdować, ale czuł dziwną aurę, której nie miał okazji dotąd poznać.
- Xellos, spójrz jak tu pięknie! – Ryuzoku usiadła na mchu i wystawiła twarz w stronę południowego słońca, które przyjemnie grzało. Wzięła głęboki oddech i poczuła zapach zbliżającej się jesieni. Słomiasta trawa i suche liście dominowały w tej kompozycji zapachowej. Lekki zefirek co rusz bawił się gałęziami drzew, które zmieniały swoje barwy.
- Mnie jakoś nie rozczulają takie widoki. – rozsiadł się pod drzewem starego dębu.
- I tak całe życie z tobą… - Pokręciła głową z politowaniem po czym położyła się i powróciła do rozkoszowania się ostatkiem lata.  Leżała tak w milczeniu dobry kwadrans.
– Xellos…?
- Tak? – spojrzał w jej kierunku.
- Dziś są twoje urodziny, prawda? – promienie słońca kuły ją w oczy przez co musiała je zmrużyć.
- Nie wiem, możliwe. Dlaczego pytasz? – zmarszczył podejrzliwie jedną brew.
- Mam coś dla ciebie. – w jednej chwili wstała i poszła do lasu znikając w gęstwinie. A jednak, pomyślał Mazoku i złapał się za głowę. Po kilkunastu minutach usłyszał jej ciężkie kroki i sapiący oddech jakby niosła coś ciężkiego. Nie mylił się.
- Proszę. – ku jemu szczeremu zdziwieniu Ryuzoku postawiła przed nim ludzkich rozmiarów… klepsydrę.
- Czy to ma być jakiś żart? – nabrał powietrza w usta - Jak chciałaś przypomnieć mi ile mam lat, to trzeba było dać mi tort z odpowiednią ilością świeczek. Może nawet bym się z tobą nim podzielił.
- I dlatego nie dostałeś tortu! Na pewno byś się nim nie podzielił! – warknęła - Nie bądź głupi Xellos. Przecież wiesz co to jest. – skrzyżowała ręce na piersiach.
- A pewnie, że wiem mój Smoczku. – na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wstał specjalnie żeby w nagrodę potarmosić ją po głowie.
- Nie pozwalaj sobie! – strąciła jego rękę – Zadowolony czy nie?
- Jeszcze jak! – jego uśmiech teraz rozciągał się od ucha do ucha. Podszedł do klepsydry i pogładził jej szklaną powierzchnię. Przyjrzał się jej z uwagą. Przewężenie było tak małe, że piasek przesypywał się bardzo powoli. Dosłownie ziarnko po ziarnku – To jaką mamy dziś datę?
- Datę twoich urodzin. – wiedziała, że nie o to mu chodziło.
- Oraz…? – nie chciał jej odpuścić.
- Oraz… datę końca świata. – westchnęła.
- Czyli wreszcie to już koniec… - nie krył swojego zadowolenia.
- Tak… - Filia z kolei trochę posmutniała. Xellos nie mógł tego nie zauważyć.
- Co jest? Przecież też tego chciałaś. – spojrzała na niego i utkwiła wzrok w jego otwartych oczach. Nic nie odpowiedziała – O rety, rety… Masz tu buziaka ode mnie na pocieszenie. – już się nachylał do jej policzka, gdy ta go odepchnęła jakby miał ją co najmniej zarazić jakąś śmiertelną chorobą.
- Zwariowałeś?! – zaczerwieniła się.
- Oj daj spokój, Filia. Za jakiś czas świat przestanie istnieć, a ty nadal udajesz niedostępną.
- O… o co ci chodzi? – zająkała się i jeszcze bardziej poczerwieniała. Spojrzał na nią przez chwilę obserwując jej reakcję.
- Nie udawaj. – miał poważną minę.
- No dobra. – prawie to wykrzyczała – Ale to ty przez cały czas okazywałeś brak zainteresowania! – wycelowała w niego palec wskazujący – Czego po mnie się spodziewałeś?
- Hm… - złapał się za brodę i zaczął się zastanawiać – Chyba… za bardzo lubiłem ci dokuczać. – wytknął język.
- Dzieciak. – skwitowała go.
- Odezwała się dorosła!
- Przynajmniej bardziej dorosła niż wtedy kiedy się spotkaliśmy po raz pierwszy! Teraz przynajmniej nauczyłam się w większości ignorować twoje zaczepki.
- Ignorowałaś nie tylko zaczepki.
- Przecież podczas podróży z Liną i resztą tylko się mną bawiłeś. Jak można tu mówić o jakimś zainteresowaniu.
- Nie wtedy, Filia. Chociaż muszę przyznać, że jak na Złotego Smoka zaimponowałaś mi i chyba to zdecydowało o wszystkim. Ale pamiętasz tą herbaciarnię „Pod Imbryczkiem”?
- Jak nie mam pamiętać jak ciągle patrzyłeś na cycki tej ognistowłosej salamandry?! Jak jej było? Ignis?
- A widzisz! Nawet teraz jesteś zazdrosna. – zatriumfował.

Guenh - 2012-10-25 22:08:53

Do pewnego momentu jest o wiele lepiej, a potem troszkę zdycha.

Czy to ma być jakiś żart? – nabrał powietrza w usta - Jak chciałaś przypomnieć mi ile mam lat, to trzeba było dać mi tort z odpowiednią ilością świeczek. Może nawet bym się z tobą nim podzielił.
- I dlatego nie dostałeś tortu! Na pewno byś się nim nie podzielił! – warknęła - Nie bądź głupi Xellos. Przecież wiesz co to jest. – skrzyżowała ręce na piersiach.
- A pewnie, że wiem mój Smoczku. – na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wstał specjalnie żeby w nagrodę potarmosić ją po głowie.
- Nie pozwalaj sobie! – strąciła jego rękę – Zadowolony czy nie?
- Jeszcze jak! – jego uśmiech teraz rozciągał się od ucha do ucha.

1) Zmieniłabym kwestię Filii na:
- Nie podzieliłbyś się. Nie bądź głupi (...)

Nie potrafię uzasadnić, dlaczego - w oryginale troszkę mnie to gryzie, ale to w sumie pierdoła ;)

2) No to w końcu się zdenerwował, czy ucieszył na widok prezentu? Jeśli tak naprawdę pierwsza reakcja była żartem, to powinnaś to zaznaczyć :)
    Swoją drogą, ile to musiałoby być świeczek, ze 3000 chyba :D


- No dobra. – prawie to wykrzyczała – Ale to ty przez cały czas okazywałeś brak zainteresowania! – wycelowała w niego palec wskazujący – Czego po mnie się spodziewałeś?
- Hm… - złapał się za brodę i zaczął się zastanawiać – Chyba… za bardzo lubiłem ci dokuczać. – wytknął język.
- Dzieciak. – skwitowała go.
- Odezwała się dorosła!
- Przynajmniej bardziej dorosła niż wtedy kiedy się spotkaliśmy po raz pierwszy! Teraz przynajmniej nauczyłam się w większości ignorować twoje zaczepki.
- Ignorowałaś nie tylko zaczepki.
- Przecież podczas podróży z Liną i resztą tylko się mną bawiłeś. Jak można tu mówić o jakimś zainteresowaniu.
- Nie wtedy, Filia. Chociaż muszę przyznać, że jak na Złotego Smoka zaimponowałaś mi i chyba to zdecydowało o wszystkim. Ale pamiętasz tą herbaciarnię „Pod Imbryczkiem”?

Za dużo informacji jak na jedną rozmowę - troszkę to brzmi jakbyś za wszelką cenę chciała wprowadzić czytelnika w całą historię, przedstawiając mu suche fakty z serii anime. O ile wierzę, że pomimo świadomości rychłej śmierci Xellos i Filia nadal zachowywaliby się jak gówniarze, o tyle na pewno nie wspomnieliby w sposób naturalny tylu wątków na sekundę :D

Może się czepiam, mam zły dzień...
No i Xellos jest bardziej Xellosowaty a Filia bardziej Filiowata, więc korekta wypada na plus!
Pisz dalej, bo historia ma potencjał! To dopiero początek, więc nie zdążyłaś się jeszcze rozkręcić :) Wiem, że będzie coraz lepiej

Meitsa - 2012-10-25 22:15:25

Dialog z tortem też jakiś niedopracowany mi się wydawał :) A to że byłoby 3 czy 10 tys świeczek to mały szczegół. Zabieg zamierzony :D

W drugiej kolejności chcę chcę wpleść 3 losowe wydarzenia, ktore mają pokazać, że coś iskrzyło, ale dali dupy, że tak powiem. Powinnam bardziej rozbudować te wydarzenia?

Guenh - 2012-10-25 22:35:36

Fajnie by było! Koniec końców żeby uzasadnić ich obecne uczucie chcąc czy nie chcąc musisz opisać wydarzenia z przeszłości :) będzie ciekawie!

Meitsa - 2012-10-25 22:44:03

A czuć jakieś iskierki między nimi? Zaczyna trzymać w napięciu z nadzieją co dalej? Czy jeszcze daleko do tego? Bo ja juz tego nie czuję jak po raz n-ty czytam :P

Guenh - 2012-10-25 22:54:55

Jak mówię, to zaledwie początek historii więc ciężko się jeszcze emocjonalnie wczuć.
Jak do tej pory można wywnioskować, że zachowują się jak stare małżeństwo, a Xellos podrywa Filię na zasadzie ciągnięcia za warkocze. Jest to w pewien sposób urocze :) Co do iskier to musisz jeszcze troszkę uchylić rąbka tajemnicy żeby je dojrzeć! Myślę, że po opisaniu sytuacji z przeszłości skry się pojawią :)

Meitsa - 2012-10-25 23:03:29

Ołkeeej. Na razie sprawdza się moja teoria, że u mnie oneshot musi mieć 5 stron żeby miał ręce mi nogi :D

Przed snem i jutro będe głowkować co dalej, ale przynajmniej czuję, że idę w dobrym kierunku ;)

Meitsa - 2012-10-25 23:22:35

Jak masz jakieś ukryte pragnienia możesz mi coś zasugerować do tych ich historyjek :)

Guenh - 2012-10-25 23:34:09

Chciałaś jednostronicowego oneshota napisać? Komuś się kiedykolwiek to udało? :D
Ukryte pragnienia wyślę Ci privem jutro albo pojutrze... :D

Meitsa - 2012-10-25 23:39:32

Tak sobie myślę i jednak zakończę to limem. Będzie to takie kulminacyjny rozwój uczuć. Spróbuję zrobić efekt narastania i pokaże jak ich relacja się rozwijała

Meitsa - 2012-10-25 23:40:27

Nie jednostronicowy, ale max 3 strony. Na razie ma to 2,5 i kupa :D

Meitsa - 2012-10-25 23:40:56

To czekam na propozycje :D

www.metro-station.pun.pl www.narutoshippuuden.pun.pl www.anglicykjo2011.pun.pl www.garadera.pun.pl www.logiput.pun.pl